Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Poznajomyłys my szcze szkoli,
Perechodyły z kłasu w kłas,
Nepomitno tak i powoli
Poczuttja zachopyło nas.
Moja mrija, moja rozrada!
Wiryw ja, szczo nikoły j nide
Ne obduryt wona i ne zradyt,
I, jak ważko, ne pidwede.
Pryspiw:
Wik – żywy, wik – ljuby,
Korystujsja szczasływym momentom.
Wik – żywy, wik – uczy,
Tak i pomresz studentom... (wes kupłet – 2)
Poczuttja nabyrało syły,
Projawljałos i tam, i tut,
Razom z neju my postupyły
Na fiłfak u pedinstytut.
Ja ljubyw jiji switankowo,
Nacze mawpa banany, ljubyw,
Ta docent iz kafedry mowy
Moje szczastja wzjaw i rozbyw.
Pryspiw:
Wik – żywy, wik – ljuby,
Korystujsja szczasływym momentom.
Wik – żywy, wik – uczy,
I pomyraj studentom... (wes kupłet – 2)
Toj docent buw łysyj, jak bubon,
I nosyw okuljary docent,
Win moju zaprymityw ljubu,
I u mene widbyw w mene w moment.
Ja kochaw jiji szczyro i pałko,
Mow samoho sebe kochaw,
A docent moju wirnu szparhałku
Widibraw j na szmatky rozirwaw...
Pryspiw:
Wik – żywy, wik – ljuby,
Korystujsja szczasływym momentom.
Wik – żywy, wik – uczy,
Tak i pomresz studentom... (wes kupłet – 2)
Win zbezczestyw mene i ne tilky,
Zipsuwaw meni nerwy i krow,
U widomist postawyw dwijku –
Os i wse... Os taka ljubow...
Żart pro kochannja
Rano czy pizno
Zapowit wczytelja
Żyttja – nacze son
Czorni kruky
Pro ce...
Zlitaje w nebo deń
Slipyj
Monołoh futbolista
Staryj witrjak
Zazdrist
Nawpaky
Metamorfozy
Szou-biznes
Dim dlja duszi
Wicz-na-wicz z soboju
Ironicznyj romans
Wikna
Popił
Piwdenno-Zachidna zaliznycja
Stoju na dorozi
Płacze diwczyna
Oj czyje ż to połe
Rozljuby mene
Ostannja kraplja doszczu
Szcze raz pro ljubow
P’jatdesjata zupynka
Poriwnjannja
Hroszi
Ja – sohodni doszcz