Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Wona prokynetsja do ranku,
Czy może zowsim ne zasne.
Prywitne sonce kriz firanku
W jiji obłyczczja zazyrne
Nechytri wraniszni turboty,
I kawa czorna ta hirka.
I mow na kryłach na robotu
Łetyt sturbowana taka.
Pryspiw:
Krasywa żinka nezamiżnja
Stojit, zadumawszys w metro.
W jiji oczach peczal torisznja,
A na wustach żurby dobro.
Krasywa żinka nezamiżnja
Oczej do Was ne pidijma.
Wona szcze może buty niżna,
Ałe w duszi jiji zyma.
Czy dolja tak pożartuwała?
Czy szczos ne skłałos u żytti?
Do neji swatałys czymało
Ta wse ne ti, ta wse ne ti.
I wże szepoczutsja susidy
Z nedobrym wyrazom obłycz,
Szczo w inszych wże dorosli dity,
A cja huljaje deń ta nicz.
Pryspiw
A j by prosto posmichnutys,
Żurboju kynuwszy do nih,
I nespodiwano prosnutys
W obijmach niżnych i micnych.
I na robotu ne łetity,
A wyjty z nym, kochanym, udwoch.
I chaj sobi płetut susidy –
Suddja jim Boh, suddja jim Boh.
Pryspiw
Krasywa żinka nezamiżnja...
Kochanka
Obnimy
Ne żurys
Tam, de ty
Kazały dobri ljudy
Chłopci kuczerjawi
Zaczekaj
Tanho bez widpowidi
Krasywa żinka nezamiżnja
Druzjam
Czerwoni wyszni