Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Znowu Hamburh zustriw nas doszczem,
Płaczut holi derewa u sni.
Zakrywajus od witru płaszczem,
Ta ne zatyszno zowsim meni.
Hirki dumy moji, neweseli,
Toczat serce u cij dałyni.
Des drużyna w chołodnij posteli,
Ja ż tynjajusja po czużyni.
Pryspiw:
Czużyna, czużyna, czużyna
Ne zihrijesz ty duszu moju,
Bo mij dim i rodyna moja
Załyszyłysja w ridnim kraju.
De b ne buw: u Nju-Jorku, Berlini,
Czy w tumannomu Łondoni też,
Zemljakiw mojich oczi żurływi
Sered tysjacz czużych piznajesz.
W nych i smutok, i bil newymowni,
Za majbutnje ditej swojich strach,
Oj, jak czasto slizmy wony powni –
Wse czytajesz u ridnych oczach.
Pryspiw
Na poljach, na budowach, w bordeljach
Ridnu mowu poczujesz swoju, –
Zemljaky, rozproszczawszys z ridneju,
Tam za bezciń sebe prodajut.
Ukrajinci! Kozacka rodyno!
Doky budem rabamy w raju?
Powertajtes nazad w Ukrajinu
I derżawu budujte swoju.
Pryspiw:
Bo, jaka b ne buła czużyna,
Wse odno – wy czużynci na nij,
Ne zaminyt wam matir wona,
Szczastja – żyty w swojij storoni.