Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Tjażko, ważko w switi żyty
Syroti bez rodu:
Nema kudy prychyłytsja,–
Chocz z hory ta w wodu!
Utopywsja b mołodeńkyj,
Szczob ne nudyt switom;
Utopywsja b,– tjażko żyty,
I nema de ditys.
W toho dolja chodyt połem –
Kołosky zbyraje;
A moja des, łedaszczycja,
Za morem błukaje.
Dobre tomu bahatomu:
Joho ljudy znajut;
A zo mnoju zustrinutsja –
Mow nedobaczajut.
Bahatoho hubatoho
Diwczyna szanuje;
Nado mnoju, syrotoju,
Smijetsja, kepkuje.
"Czy ja ż tobi ne wrodływyj,
Czy ne w tebe wdawsja,
Czy ne ljublju tebe szczyro,
Czy z tebe smijawsja?
Łjuby ż sobi, moje serce,
Łjuby, koho znajesz,
Ta ne smijsja nado mnoju,
Jak koły zhadajesz.
A ja pidu na kraj swita...
Na czużij storonci
Najdu kraszczu abo zhynu,
Jak toj łyst na sonci".
Piszow kozak sumujuczy,
Nikoho ne kynuw;
Szukaw doli w czużim poli
Ta tam i zahynuw.
Umyrajuczy, dywywsja,
De soneczko sjaje...
Tjażko-ważko pomyraty
U czużomu kraju!