Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Pani Halicije, Wy u intryhach stolit –
Ni! – ne schyłyły czoła pid szachrajstwom hańby.
Zwabu statury zronyły na sywyj hranit.
Wy pid sonaty doszczu karbuwały slidy.
Pryspiw:
Ja łamaju pohljad swij pered Wamy, pani,
Pered wełyczczju krasy wkłonjajusja w durmani.
Wasza Wełycznoste, z-pid nadweczir’ja hardyn
Pohljad, mow łet żurawlja, zaczarowuwaw myt.
Hracija Wasza, manery, tajemnist perłyn –
To Wasza doczka, ne Wy – znow u hrudjach sztormyt.
Pryspiw
Pani, darujte, ce Wy, czy zdałosja meni?
Wy, bo zawmerło powitrja i blidnut słowa.
Czy ne zmoczyły Wy płattja w osinnim doszczi?
Mabut, ne smiju pytat – b’ju kaljuż dzerkała.
Pryspiw