Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ty na płeczi meni pokłady swoju ruku
I skaży materynski łaskawi słowa.
Ty poszły mene w swit zdobuwaty nauku,
Szczoby ja zrozumiw de je wolja żywa!
De steżyny moji i de z ukrajinskoho polja,
Tam na obrij jde
Sywym kłenom i moja, mamo, dolja.
Ja tobi spowidajus syniwno kraj szljachu,
Opyrajuczys sercem o zemlju swjatu,
Podaruj meni, Boże, kozacku widwahu,
Czerez terny jduczy, osjahaty metu.
De steżyny moji i de z ukrajinskoho polja,
Tam na obrij jde
Sywym kłenom i moja, mamo, dolja.
Brodyt nyni tuman za mojimy płeczyma,
A ja prahnu wody, ja spiszu na riku,
Skilky łycha sterpiw i naruhy otrymaw,
Ałe pidłym nikoły ne buw na wiku.
De steżyny moji i de z ukrajinskoho polja,
Tam na obrij jde
Sywym kłenom i moja, mamo, dolja.
De steżyny moji z ukrajinskoho polja,
De moji kiłometry? – Nijak ne zliczu.
Ja dywljusja u dałecz, de mamyna dolja,
Sywym kłenom staju, sywym kłenom staju
Na witrach, na skinczu.
De steżyny moji?..