Większa czcionka | Mniejsza czcionka
W Czernełyci w kraju seła stałasi pryhoda –
Łyszyłysja dribni dity ta j żinka mołoda.
Skazaw raz Mychas do żinky: "Ja z wamy biduju.
Pidu u lis po pidpeńky ta j was pohoduju".
Iszow Mychas dorohoju, zdybały jho ljude:
"Oj, Hospody myłoserdnyj, szczos nowoho bude?"
Zajszow Mychas w krajni korczi pidpeńky zbyraty,
Staw lisnyczyj za korczamy kulku ładuwaty;
Jak win jiji naładuwaw ta jak z neji striływ,
Ta j w Mychasja za korczamy w hołowku pociływ.
Upaw Mychas za korczamy, zrobyłysja kryky,
Każut ljudy: "Widaj, ide poljuwannja dykiw".
A lisnyczyj mołodeńkyj toho pobojawsja,
Piszow prjamo win do sudu, sam zamelduwawsja:
"Na dziń dobryj, pane sendzju, tuha my wełyka –
Bo ja zabyw czołowika, hadaw-jem, szczo dyka".
"Niczo, niczo, pane zlisnyj, niczoho ne bijsi,
Bo my budem pytatysi, czoho chłop u lisi,
Czy to buła łysze kulka, czy to buły szroty,
My poszłemo komisiju, budem jho poroty".
Z’jichałasi komisija ta j buły dochtory,
Berut chłopa ta j smijutsja, szcze j na zbytky spori.
Posłuchajte, ljudy dobri, jak kołys buwało,
Szczo pan chłopa mih zabyty – uso propadało.