Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oj Boże ż mij, Boże ż mij,
Swjatyj Mykołaju!
Czerez tiji mołodyci
Ne pidu do raju.
Oj pryjszow ja do dwerej,
Do dwerej, do raju,
Swjatyj Petro z makohonom:
– Kudy jdesz, buhaju?!
A czernec u dzwinyci
Pryczaszczaje mołodyci,
Sjudy-tudy, kotra kraszcza,
Bo ne stane pryczastja.
Chto ne znaje, szczo popy
Zwykły na durnycju?
Spowidaw raz odyn pip
Hrisznu mołodycju.
Mołodycja mołodeńka,
Towsteńka, wrodływa,
Hrudy bili, jak dzbanjatka,
Sama czornobrywa.
Nakryw jiji potrafełem
Ta niby spowidaje,
A sam pryłyp win do neji,
Tycheńko promowljaje:
– Czy ne schotiła b, mołodyczko,
Mene poljubyty?
’Du za tebe Chrysta-boha
Deń i nicz mołyty.
Ja izdawna tebe ljublju,–
Na wucho turkocze.
Mołodyczka jomu każe:
– I ja was, panotcze.
Dzwonjat dzwony na dostojnyj,
Dzwonjat po usomu,
Jde harneńka mołodyczka
Iz cerkwy dodomu.
Tilky-no dweri widchyłyła,
Czołowik ozwawsja:
– Nu, szczo tam tebe batjuszka
Na spowidi pytawsja?
– Et, szczo pytawsja –
Czy wse ż to pam’jataju?
Chotiw muky na proskurky,
Pytaw, czy ne maju.
– Oj dywysja-no, psjajucho,
A to jak poczuju –
I tobi muky namelju,
J jomu napetljuju!