Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Raz piszow że ja do cerkwy
Dobre pomołytys,
Aż tut pip iz-za kryłasiw
Staw kryczat, serdytys.
Oj poczuw ja ocej kryk
Ta j staw tak dumaty:
"Wże, zdajetsja, dosyt hrisznyj
Tre jty spowidatys".
Prystupyw ja do spowidi,
Chreszczusja, kljakaju,
A pip meni: Czym ty boha
Obrazyw? – pytaje.
– Obrazyw ja,– każu,– otcze,
Tjażkymy hrichamy:
Raz pryjszow ja do was, otcze,
Z dobrymy słowamy.
Poprosyty porjatunok,
Chliba-odrobitku,
Bo to buło jakraz, baczte,
Napered nowynku.
Oj pryjszow ja do was smiło
Ta j postukaw w dweri,
Todi jakraz wasza jimost
Wstała wid weczeri.
Ta jak wzjałas na wse horło
Na mene kryczaty,
Ta z sobakamy z podwir’ja
Stała wyhanjaty.
A ja wyjszow na wułycju
Ta j zakljaw iz złosti:
– Szczob wy sobi powiszałys
Z swojeju jimosci!
Moja żinka jak poczuła,
To szcze j pryłożyła:
– Szczob wy takoż tak oslipły,
Jak wasza kobyła!
Uzłostywsja pip, mow żaba,
Kryczyt jak z prokazy:
– Za te,– każe,– ty po smerti
Budesz w pekło łazyt.