Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Meni maty nakazała,
Szczoby-m muża szanuwała.
A ja jeho szanuwała,
Do otawy prypynała:
– Oj jiż, mużu, trawu tuju,
Zakym borszczu ne zhotuju.
Zakym borszczu zhotuwała,
Sim raz ljaszka ciłuwała.
Jak ja sino hromadyła,
Łjaszka-m sobi prynadyła.
I szcze budu hromadyty,
Szczob druhoho prynadyty.
I w kopyci poskładaju,
Na tretoho pomorhaju.
Łjaszok ljubyj, ljaszok myłyj,
Pidu z ljaszkom do mohyły.
– Buwaj, mużu, zdoroweńkyj
I dlja druhoji myłeńkyj!