Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dykym Stepom, Chołodnym Jarom,
Czornym Łisom, Wełykym Łuhom
Krajaw zemlju deń bożym płuhom
Po samuju nicz.
Z toji noczi steżyna w’jetsja,
Switom kołotym w tuzi rwetsja
W neospiwanyj dywnyj kraj,
De stojaw Zełenyj Haj.
W tim Zełenim, w tim Czemnim Haju,
De tiło z duszeju b’jetsja,
De slipyj lirnyk smijetsja
W swojim dowhim sni,
W tim Weselim, w tim Szczedrim Haju
Prywyd nicz i deń błukaje,
Pozyrajuczy na zorju,
Szczo wże schodyła w tim kraju.
Chto ż win je, otoj prywyd z Haju?
Czy posije win sum i tuhu,
Czy to wsmichnenyj kozak z Łuhu
Do mamy wertaje?
Jak chto chocze, na te j czekaje,
Szczo nadybaje, te i maje.
Czy nadiju, czy smert swoju,
Doky prywyd wse u tim kraju
gulja w Haju...
Wreszti toho kraju Wirnyj Syn
Wzjaw, honorowe ż win,
Wwihnaw naboji w krisa.
Tancjuwała hopaka Hora Łysa,
Z neju wychyljawsja połyn.
Ałe ż prywyd ni do koho nic ne maje,
Prosto sam u tim Haju huljaje,
Doky sonce switom wyhraje,
Huljaje!
W Zełenim Haju nicz
Rachuje kilkist dniw.
W bajraci sołowej
Ożyw i zarewiw.
Szczos wpało z neba w riw,
Wpało ta j zasnuło.
To neba jahody,
Z nych wyrostut duby,
Z dubiw złetjat płody,
Z nych pidut jołopy,
Dlja kraju wsi wony
Wirniji Syny.