Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oj jichała Kateryna
Szistma kińmy iz Wołynja,
Pytajetsja Wasylja:
– Czy dałeko do seła?
– Nedałeczko, nedałeczko:
Za sim werstow te sełeczko,
Za sim werstow – odna mylja –
Kateryna żywe myła.
Niżka mała, ruczka biła,
Stan toneńkyj, mowa myła.
Jak szczo-nebud zaspiwaje,
To serdeńko umliwaje.
Os prybuw chłopec motornyj,
Na nim harnyj żupan czornyj,
Iz swatamy win z’jawywsja
Ta matusi ukłonywsja:
– Nadobrydeń wam, matusju!
Ja pryjichaw po Katrusju!
Ja pryjichaw Katrju wzjaty,
Czy ty budesz moja maty?
– Oj breszesz ty, łedaczyno,
Ne wizmesz mojej dytyny!
Moje dytja, jak byłyna,
Jak czerwonaja kałyna.
– A ja chłopec-mołodec.
Maju koszaru owec:
Sztyry woły, dwi korowy,
Czysto w chati i w komori.
Obijszłosja bez ohljadyn:
Spodobawsja chłopec ładen.
Toż wesiłlja poczały
I Katrusju widdały.
Skoro diwka szljub uzjała,
Na koszaru pobiżała.
– Oj, Boże mij myłostywyj,
A de ż tiji woły sywi?!
– Ne sama ż bo ty iszła,
I ne sam tebe ja braw,
Na wesiłlja u susida
Żupanynu pozyczaw.
Jak wesiłlja odihrały,
Żupanynu odibrały,
Żupanynu odnjały,
Sercju żalju zawdały.
Kywnuw, morhnuw na szynkarku,
Wypyw odnu-druhu czarku,
Na zakusku pyrih ciłyj:
– Oj ja u Boha szczasływyj!