Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Nekopani krynyci slipi taki ż, jak ci
W jaki nabyłos smittja, potmarennja stare,
A ty maljujesz kazku na wetchomu jajci
I wirysz, szczo nikoły ta kazka ne pomre.
Slipi krynyci-ljudy błukajut u pitmi
A czorne sonce swityt, mow krapka u kinci,
A czyj to hołos płacze, nenacze u tjurmi,
W rozpysanomu złatom paschalnomu jajci?
Ne wyłupytsja ptacha, ne połetyt u wys,
I zanimije hołos u szkarałupi lit,
Zemlja stikaje krow’ju, nanyzana na wis,
I pidstupa Iuda do rajskych, do worit.
Ne płacz, proszu, ne treba, szcze kazci ne kinec,
Szcze farba ne oskliła, jak na morozi rtut,
Nekopani krynyci błahosłowy, Tworec,
I daj slipym prozrity, i daj hłuchym poczut.
Witer
Kozak wid’jiżdżaje...
Werny do mene pam’jate moja
Rekrutska
Ja usmichnus tobi
Pam’jaty trydcjaty
Stradalna maty
Chto tak tycho pryjszow
Sonce na obriji
Nekopani krynyci
Oj czyja to ruta-mjata
Batkiwszczyni
Oj werbo, werbo
A w Iwana
Kołyskowa
Probuditsja orły syzi
Koły b my płakaty mohły
Chtos błyzkyj prysnywsja
Oj pojichaw w Moskowszczynu
Misjacju rohożeńku
Oj powiszu kołysoczku