Większa czcionka | Mniejsza czcionka
W lis zełenyj po horiszky wranci ja chodyła,
Koło młyna, koło brodu kozaka zustriła.
A w tim lisi je horiszky, de dostat jich tilky,
A win wizme ta j pidnime diwczynu do hiłky.
Jak narwu ja ti horiszky, żmenju rozsypaju,
Szczob ne wpasty, kozakowi szyju obijmaju.
Weczir pryjde, to dodomu treba wże wertatys,
Jak zahljane maty w torbu, bude dywuwatys.
– Ciłyj deń ty pracjuwała, de twoji horiszky?
A czy, może, ne postyhły, szczo w torbi jich triszky?