Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Poety składajut pisni, ne hajuczy czasu swoho na zemli.
Systemy pracjujut, jich pylnujut, kupljajut, zasudżujut, likujut.
Swidomist jich ne potribna nikomu j kochannja pryreczene w switi twaryn,
Z jakoho postała Łjudyna, na neji ty tak ne dywysja, wona szcze dytyna!
Pryjszow łystopad i raptom ty zrozumiw, szczo ne majesz sniw
Z tych pir, jak twoja kriw otrujena jadom strił.
Szczonoczi tiło twoje wmyraje, dusza tikaje j pronykaje
Za stiny bahatokwartyrnych domiw, u szoci wid toho, szczo dijetsja z namy...
I znow zabuwaje, kudy wertaje, fizyczne tiło sobi szukaje
U switi twaryn, potoci maszyn, pohanych piseń, sumnych oczej,
Kartyn, wid jakych psujetsja kriw. A może, ce prosto pryjszow łystopad,
A ty szcze ne zwyk do pryrodnich zmin? A może, tebe wże nema?
Ne treba spiszyty żyty, raptom prokynutysja j zrozumity
Use, szczo sja dije nawkoło, pobaczyty w nowomu cwiti
Stilky jasnych oczej, krasywych ljudej, piseń, szczo hukajut żyty
Naszych ditej u majbutnij deń, obnjaty j błahosłowyty!..
Poety składajut pisni, ne hajuczy czasu swoho na zemli.
Systemy pracjujut, jich pylnujut, kupljajut, zasudżujut, likujut.
Wony zamowkajut, powoli znykajut, pisni zabuwajutsja, ljudy łyszajutsja
W stinach bahatokwartyrnych domiw, z jakych wże nikoły na Swit ne wertajutsja!