Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oj, na teszczi narikajut wsi czołowiky,
Nasmichajutsja i łajut, a ja – nawpaky.
Bo u mene taka teszcza, chocz kłady do ran,
Ce tomu, szczo po wesiłli ja jij tak skazaw:
Pryspiw:
"O, teszczo! Łaskawa teszczo! Znajte, wy w mene – persza,
A szczob buła j ostannja, musyte szczodnja zrannja:
Zjatja pociłuwaty, kawu do liżka daty,
Snidanok pidihrity, czemno pohomonity,
Kupyt nowu maszynu, płatyty za benzynu,
I pracjuwat na daczi, szczob ne buły łedaczi!"
Teszcza j okom ne morhnuła i widpowiła,
Szczo w durnoho na obidi ne buła wona.
"Ty jak choczesz, zjatju, szczob ja dobroju buła,
To żywit sobi okremo. Ja budu sama."
Pryspiw:
"O, zjatju, kochanyj zjatju! W hosti prychod na swjata,
Bude tobi i kawa, hostyna wełyczawa.
A budesz, ljubyj zjatju, doneczku szanuwaty,
Łjubyt moju dytynu – kuplju tobi maszynu!"
Tak ot my porozumiłys, j wże bahato lit
Ja do teszczi tilky w hosti jidu na obid.
I wy, ljubi moji druzi, Boha ne hniwit,
Szczoby teszcza buła dobra – razom ne żywit.
Pryspiw:
O, teszczo! Łaskawa teszczo! W mene buła wy persza.
Budete wże j ostannja, to spit spokijno zrannja.
My prywedem onukiw, a dast Boh i prawnukiw,
Wy ż jim dobro i łasku pereływajte w kazku.