Większa czcionka | Mniejsza czcionka
My żywem wse kraszcze, djakuwat Isusu,
Szczo ne zabażajetsja, wże kołys buło,
Ot tilky Ukrajini szcze brakuje zemłetrusu –
Szcze nas, jak japonciw, ne trjasło.
Nu, żywut japonci u "krajini soncja",
Szczo jim ne zachoczetsja, sobaky, majut wse.
A czoho pytajetsja, prosto wyjawljajetsja,
Ostriw w nych chytajetsja, bo joho trjase.
Zwidky w nych by firma wzjałasja "Chytaczi",
Jakby ne chytało, abo chtos ne trjas.
A w nas żyttja sobacze, a szcze j my wsi łedaczi,
I czy buło b kraszcze, szczob trusyło j nas?!.
Pane Prezydente, dajte nam Taszkenta!
On uzbeky majut, tak wony j żywut.
Chaj by deputaty jichały w Karpaty
I zrobyły zapyt "Czoho nas ne trjasut?".
Duże b sja zhodyła ta pidzemna syła,
Wytrjasła b doljary iz partijnych kas,
Może by j parłament trochy potrusyła,
Ałe ne bahato – dwista sorok raz.
Jak pocznut trusyty, budemo prosyty,
Szczoby zaczipyty trochy j moskaliw.
My iz nymy druzi buły u sojuzi
I nam swoho ne szkoda, a jim – jak Boh weliw.
Chaj szczo choczut każut Kuczma ta Penzenyk,
Ałe poperedżujut koły nas trjachanut,
Bo narodu w horło wid cin ne jde warenyk,
A wono jak trachne – usi j prokowtnut.
Doky szcze czekatymem my Armahedonu?
Szczo nasz urjad dumaje? De nasz zemłetrus?
Chaj pryjmajut riszennja, czy proekt zakonu,
Ce dlja ekonomiky bude tilky pljus.