Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Nawesni ukrajinskyj narod
Zasiwaw deputatskyj horod,
Wsi chotiły, aby woseny
Ne pojiły wrożaj bur’jany.
Kandydatiw obrały do polja,
Szczob iz zernjatok wyrosła wolja,
Stały w koło, stare j mołode,
I czekajut – czy dobre zijde.
W nas takoż dobre zernja je,
Szczo wrodyła na swit
Stanisławska hubernija,
Kołomyjskyj powit!
Ta czekannja w narodu puste –
Bo porjadnoho nic ne roste.
Połonyły horod budjaky –
Pchajut whoru czerwoni kwitky.
A kulbaby i syni wołoszky
Ne distały zemli anitroszky, –
Wse pojiła czerwona irża,
Niby swoja zemlja, a czuża...
Oj, ne ljubyt imperija
Żowto-synij toj cwit!..
Horezwisna hubernija,
Horezwisnyj powit!
Zasiwały horoda darma –
Na wrożaja nadiji nema,
Rozkwitaje brechnja pid doszczem
I use opowyte pljuszczem.
Rep’jachy wy moji, parazyty!
Jak wam łaso na szyjach sydity!
Łysz spokijnyj poruszuje stan
Nasz wusatyj, ripczastyj Łuk’jan.
Ot by wykłykat Beriju
Iz skrywawłenych lit
W tu tryzubu huberniju,
Banderiwskyj powit!
Chaj pomrijut sobi budjaky,
A u nas bude wse nawpaky,
Bo ne schocze terpity narod
Toj brechływyj czerwonyj horod.
Pereorut joho czorni woły,
Szczob ne wyrosło krywdy nikoły,
A jake nam posijat zerno –
My poradymos z didom Juchno!
To łyszeń persza serija,
Sumuwaty ne slid.
Stanisławska hubernija,
Kołomyjskyj powit!