Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Budem znajomi, ja – z Frankiwska!
Staryj dworowyj mudryj pes.
Ja chocz twaryna, ałe swijska,
Na wsich dywljusja znyzka,
A kłyczut mene – Reks!
Wże szostyj rik perebudowa
Po tełewizoru ide.
A w mene swoja dumka psowa,
Szczo j tak żywem czudowo – i lipsze ne bude!
Żyttja sobacze...
Ta ja smijus, ne płaczu.
Ja swiżu kistku baczu,
Jaku hospodar meni daw.
Haw-haw!
Dywljusja z budy – powz mene chodjat ljudy...
A ja ne jdu nikudy wid swojich psjaczych spraw!
Ochoronjaju w swoho pana wse joho kradene dobro...
Mabut, prypłentajetsja p’janyj,
Bo znow distaw dohanu na swojim partbjuro.
Meni wid budy aż do chaty win wczora wydowżyw łancjuh,
Szcze j obicjaw mene obraty w sobaczi deputaty,
Szczob ja brechaw na Ruch!
A ja ne proty sobaczoji roboty.
Na tu brechnju je noty, –
Win osobysto jich pysaw.
Haw-haw!
Breszu dowoli – brechnja dorożcze woli!
I bereżitsja doli, aby-s ja was ne pokusaw!
U mene je pryjemna zwistka:
Distaw medal ja za brechnju.
Na tij medali – nomer Szistka,
Szcze j dodatkowa kistka w sobaczomu menju...
Ja wże staryj – sywijut skroni
Ta mriju w snach, jak kożen pes,
Szczo ja pracjuju w speczahoni,
W tak zwanomu Omoni, na służbi w UWS!