Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dała matuseńka swomu synoczkowi
Ranńoji p’jatnyci
30 kopijok do szkoły,
A jak prowodżała,
U dwerjach kazała:
"Dywysja posnidaj,
Dywys, ne zhuby jich, Mykoła".
Wzjała u żmenju,
Pokłała w kyszenju,
I mowyła:
"Djakuju!"
Mamyna czemna dytyna.
Mama usmichałas,
A dolja smijałas,
Bo neszczasływa buła
Ta jiji kopijczyna.
Pryspiw:
Czao, rahacco, czao (4)
W szkilnomu bufeti
Na kożnij kotłeti
Stojaw newmołymyj
Widbytok mynułoho tyżnja.
Za prymchoju doli,
Distałas Mykoli
W bufeti u szkoli
Fatalna kotłeta torisznja.
Jakby tak ne chtiłos,
Na tim by j skinczyłos
Na tuju kotłetu znajszły
By jakyjs porjatunok
Ta skysłu smetanku,
Rozbawłenu zranku
Ne wytrymaaw bidnyj Mykołkin
Otrujenyj szłunok.
Pryspiw
Rozbyta doroha,
"Szwydka dopomoha"
Pryjichała pizno,
Bo w bakach ne stało benzyny.
Chirurhy w likarni
Starałys ta marni
Buły jichni sproby
Żyttja wrjatuwaty dytyny.
Łeżyt u pakunku
Kotłeta iz szłunku
Wid sokiw szłunkowych
Wona ne zminyłas.
Derżawni kotłety,
Szczo jdut u bufety,
Dlja toho i robljat,
Szczob żyty na switi ne chtiłos.
Pryspiw
Wełyka pererwa,
Biżat pionery,
Szcze zowsim nedawno
Tut bihaw Mykoła.
Biżat do bufetu,
Szczob z’jisty kotłetu,
A bidnyj Mykoła
Ne bude wże jisty nikoły.
Matusja rydaje,
Storinky hortaje
W szczodennyku syna,
A w ńomu ż
Ni dwijok, ni trijok.
Jakby ż wona znała,
Nikoły b ne dała
Jedynomu synu do szkoły
Tych 30 kopijok.
Pryspiw