Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oj szczo ż to za szum uczynywsja,
Szczo komaryk ta j na musi ożenywsja!
Ta wzjaw sobi żinoczku newełyczku,
Szczo ne wmiła szyty-prjasty czołowiczku.
Szczo ne wmiła szyty-prjasty, szcze j waryty,
Szczo ne wmiła z komarykom dobre żyty.
Połetiw że komar w czyste połe,
W czysteje połe, zełenu dibrowu.
Ta j siw że komar na duboczku,
Zwisyw swoji ruczky j niżky po łystoczku.
De wzjałasja taja szura-bura,
Wona toho komaryka z duba zduła.
Jak upaw że komar z wysokosti,
Potroszczyw-połamaw rebra j kosti.
Oj upaw że komar ta j ne dysze,
Ruczkamy j niżkamy ne kołysze.
Pryłetiła mucha żałkuwaty:
– Oj de ż tebe, komaryku, pochowaty?
– Pochowajte mene w czystim poli,
W czystim poli, w zełenij dibrowi!
Ta j nasypte meni wysoku mohyłu,
Oj nasypte meni wysoku mohyłu!
Tudy budut chłopci sobyratys,
Z komarowoji mohyły czuduwatys!
Oj szczo ż tam łeżyt za pokojnyk?
Oj czy to car, czy hetman, czy połkownyk?
A to ż ne car i ne hetman, i ne połkownyk,
A to muchy-zełenuchy poljubownyk!