Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Na somim nebi ne treba hroszej,
Tam wsi my – dity i wsi choroszi,
Tam weczoramy w prowułku rypa
Stareńka skrypka, tam zawżdy łypeń.
Tam u sobaczok nema boljaczok,
Bo tam u nebi ne b’jut sobaczok,
Bo some nebo skazało: hodi rubat
Sobaczkam chwosty po modi.
Tam wse nadijno i wse tak niżno,
Tam nawit slozy ne hirko łyty,
Bo some nebo umije wtiszyt
I nebo wosme nam prychyłyty.
Weczirnje sonce, weczirnja pam’jat,
Na pidwikonni weczirni palmy,
Nema tam horja, jak w dobrij kazci,
Tam wsi howorjat na mowi szczastja.
A szyby stały szczasływo syni,
I wże hotowi dlja nas hostynci,
Ja poczynaju woznesinnja
U some nebo swoho dytynstwa.