Memuary wysokych nadij

Wykonawca:


ukrainian flag Większa czcionka | Mniejsza czcionka



Prochołodnyj, prozoryj, sonjacznyj deń
Pozołoczuje schody obwitrenych stin,
Pidnimajuczys do chołodnych hłybyn,
Widhanjaje zori za neboschył.

Zatremtiły wesełkamy krapli rosy
Na obpałenych ljutym morozom hiłkach,
Na okołyci mista piwnicznych witriw
Poczynajetsja widlik nowoho żyttja.

Z perszym pomachom krył perelitnych ptachiw
Ożywaje skaliczena, temna dusza,
Dawni spohady, niby z inszych switiw,
Powertajutsja iz nebuttja.

Łehkym podychom witru u kronach derew
Za wiknom, u jakomu ja baczyw swit,
Perszym promenem, szczo pidchopljuje myt,
U oczach załyszajuczy posmiszky slid.

Switankowym mereżywom sywych steżyn,
Szczo wedut do widkrytych, mow rajduha, mrij,
Czystych obrijiw neskinczennych stepiw,
W toj prekrasnyj swit... nepowtornyj... mij.

Skilky rokiw, skilky sonjacznych dniw,
Skilky radosti, szczastja, ljubowi j tepła,
Skilky switłych, dobrych, zabutych obłycz
Ożyło w kolorowych pam’jati snach.

Na ałeji, de my wkłonjałys ljubowi,
Ja roblju perszyj krok, i spynjajetsja czas,
Pidnimajuczy pohljad, ja widczuwaju,
Jak żywe korinnja rozrywaje asfalt.

Ce iljuzija, ce ne maje zmistu,
Ce wse widbuwałos u naszych switach:
Dotyk pohljadu, nemow slid pociłunku,
I cja posmiszka dowho tremtiła w sercjach.

Łychomankoju perszych bezsonnych noczej...
My tak wiryły w sebe j swoji poczuttja,
My todi buły sprawżni, a chto my teper?
Czy żywemo my szczyrym, sprawżnim żyttjam?

My żywemo kożen u własnomu switi,
Z kożnym krokom, zdajetsja, pidnimajemos wyszcze,
Zanadto dorosli, szczob buty soboju,
Zanadto hordi, szczob buty błyżcze.

Ty choczesz tak żyty? Żyty jak wsi?
Posmichatys z pustotoju w duszi...
Czas ide, roky promynajut mow deń,
My samotni u switi ljudej.

Widkryj swoji oczi – ty ne odyn!
My ne wtopczemo duszi w budennosti pył!
Zupynys, widczuj kożnu radosti myt,
I toj samyj, prekrasnyj, jak w junosti, swit...

Ne zminyłos niczoho, tepli sonjaczni barwy
Zihriwajut zmorszky na obłyczczi płanety,
Wse ti ż sami pohljady peczalnych oczej..
Dity hrajut w pisku...
Żyttja powilno spływaje...