Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Tak prychodyt neżdano. Niby trisk u susidnij kimnati.
Nadłomyłosja szczos newidome j bezsyłe do szczemu.
Ty – zdryhajeszsja w sni. Ty – probudżenyj krykom łunatyk,
Szczo u bezwist łetyt odynoko, samotńo-nikczemnyj...
Tak rukamy łopoczesz i chytajeszsja w takt z zakłynannjamy;
Pidbyrajuczy załyszky sniw z-pid wohnennoho swystu szasi.
Tilky pizno uże i oczyma sumnymy j proszczalnymy,
Obertajetsja kulja wse szwydsze nawkoło swojeji osi.
Tak prychodyt neżdano. Iz zatysnutym w horli mowczannjam.
Ty ne zmożesz skazaty ni słowa: ni "tak", ni "proszczaj", ni "nawik".
Sribno-biłyj storoż pociłunkom swojim porceljanowym,
Widhanjatyme chmary-strachy wid ziszczułenych micno powik.
Win rozkuryt cyharku nicznoho j zachrypłoho hołosu,
Jak mołoczni husti tumany na rukach zanesut na switanni.
I nareszti, nareszti, prychyłyt sumnu swoju hołowu
Zaspokojene Sonmo tremtływe, w sołodkim rydanni...