Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Moja krajina – ce mała dytyna, w rukach kałyna,
Po steżyni miż rujiny do zhynu jde do istyny,
Z dumkamy czystymy, prostymy,
Sered dymu pidijmajetsja z kolin,
Jedynyj stymuł – dzwin, szczo łunaje czerez roky.
Pradidiw kroky weły u swit szyrokyj w rizni boky,
Tak buło doky ne nakłały temni wroky w rjadky,
Istoriji storinky stoptały temni wersznyky, wse ż taky,
My odnoji krowi i hotowi do boju,
Jakszczo łysze wijnoju widstojimo dolju swoju,
Czystoju rosoju u poli poljażemo za wolju tych, chto
Sered temrjawy pronosyt switło,
Załyszym switu slid, szczo protjahom wsich lit bude pomitnym,
Zawżdy bude sercju ridnym,
Bidnym i bahatym, mow doroha do chaty,
Bo w nas krajina jedyna i nam jiji berehty.
Pryspiw:
Bereży Ukrajinu, nadiju naszu jedynu,
Sered ljudej miljoniw załyszys wirnym synom.
Bereży Ukrajinu, nadiju naszu jedynu,
Sered ljudej miljoniw załyszys wirnym synom.
I załyszajuczys tam, de brodyt witer nad stepamy,
Ja wse ż wirju u myr, szczo zapanuje pomiż namy,
Te, szczo jednistju zwetsja, moje serce b’jetsja,
Rwetsja na wolju w nebo, de zori nas za soboju weły.
I rozihnały temni chmary nad ridnymy krajamy,
I pronesłys mistamy słowa ne skazani ustamy.
Tilky razom zbereżemo wse, dlja czoho na Zemli żywemo.
Pryspiw
Slozy łyły, perełyły kełych – mowu potopyły,
Zasucha wbyła duszu, szczo dawno żadała zływy.
Nasza swidomist w hłybokomu krateri,
Kudy ne potrapljajut slozy Ukrajiny-materi.
Złamałasja hiłka kałyny ubohoji
I zatychła mełodija pisni kołyskowoji.
Wandalizm dosjahnuw Czornohirskyj herb,
A tryzub ne namirenyj pidijnjatysja uwerch,
Załywajut koloramy: czornymy j czerwonymy,
Powstanska krow i tiń kryła ljutoho woroha.
Ja wirju u te, szczo wse ne wtraczene zowsim,
Koły zakinczytsja doszcz, – obow’jazkowo wyjde sonce!
Błakytni nebesa nad żowtymy poljamy:
Ce moja Ukrajina, ukrajinska derżawa.
Pryspiw