Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Może ce łysz son, szczo
snytsja Ta nawkoło temna w’jaznycja.
Obrysy wtraczajut łycja,
Czas nenacze znowu zupynywsja.
Sered teroru nema dorohy whoru,
Wsi my aktory i szcze wczora roli rozpysała dolja.
Promynajut dni, promynajut noczi
Ja dywljus ta ne baczat oczi,
Czas widtoczuje idealnyj złoczyn
W hustyj otruty rozczyn.
Dni ci, mow po nytci, widlitajut w nebo, nacze ptyci
Nyci ljudy ne cinujut ce, formujutsja w rujiny ci.
Potrapljajut pid prycił,
Peretworjujutsja w pył, ułamky sył.
Zapownjujut probił nawpił
Rozbywajut, styrajut.
Wsi dumky wedut do suti,
Ałe jich tak ważko zbahnuty,
Koły stojisz w hłuchomu kuti,
Bo najhirszyj złoczyn kojisz ty!
Pryspiw:
Kriz temni chmary, rozżenu wsi czary.
Dokładu usich zusyl, szczoby włuczyty u cil.
Sered tumanu u misci obmanu,
Na perechresti prawdy i brechni
Zabłukały my u cij hri...
Koły w porożńomu zali łunajut zwuky ziw’jali,
A w orkestrowij jami załyszajutsja łysz ti, chto zajwi
Wiołonczel poczynaje partiju mono w hami,
Mi minor rujnuje ce koło, łyszajetsja tilky fon.
Newdali buły bytwy, nezdobuti buły peremohy widtodi,
Trymajuczysja mody sud pozbawyw hołownoji roli i ne daw swobody.
Złoczyn czy zakon, prawda czy brechnja rujnujetsja dumkamy
Wse, na żal, ne son ce, ałe takoż ne żyttja.
Pryspiw
Moja jedyna zbroja,
Szljach, jakym idu z toboju
Ne wertajuczys nazad,
Prolitaju iskroju.
I za stinoju czuju kroky, szczo stychajut
My żywemo, doky pam’jatajut nas
Poky syły ne zhasły, obchodżu wsi pastky,
I załyszajuczy pozadu wsi neharazdy.
Zdajetsja, szczos wseredyni rujnuje osnownu łanku
Ta jakszczo ce son rozbudy na switanku.
Pryspiw