Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Czasom jak stysne podychom hrudy
Zatjahne szworku nimoju rukoju:
"Wse w tebe bude: dim i ljubow,
Tilky nikoły ne bude spokoju!"
Karmicznyj wyrok za myttjewu słabist
Wriżetsja w duszu bołem narodu
Rwetsja na wolju, rwetsja iz tiła,
W dal, u bezmeżnu pohybel-swobodu.
Ne zmyty krow’ju, ani slozamy
Żywymy wirszamy ne zamołyty
Ne wyrubaty sokyramy
Bahatstwom-daramy ne zaduryty.
Hartowanyj smertju, ważczyj z wikamy
Mołodi duszi zater do dir,
Nijaki ljudy – sto czortiw z wamy!
Hej, chłopci z lisu, spuskajtesja z hir!
Pidemo, pidem. Ta j pohuljajem
Czerwonoho piwnja pustym nad dachom
Zawede pisnju, a my jiji znajem
Bajdużi oczi obijme żachom.
– Hej, chłopci z lisu! U widpowid – tysza
Tiła ljahły w zemlju, duszi złetiły
Znow stysne hrudy, spasinnja w poetach
Bo Czorni hory osyrotiły.
Wicznist nadast słowam ochoronu
Zawtrasznja sława inszych zihrije
Ja znaju my wyżywem kriz zaboronu
I zbereżene sim’ja znowu posijem.
Ja znaju my wyżywem, zmowknit trembity
Zalizne terpinnja nikoły ne trisne
I koły prapor czesti wizmut naszi dity
Radisno j swjato narodytsja pisnja.