Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dobri żenam u tym starym kraju,
Kotry mużoch w Hameryci majut;
Muż ji robyt, nihda ne spoczyne,
Łem do kraju taljary szykije.
Szykije jich, jak dobrij hazdyni,
Że ona mu wyminyt osmyny;
Żena w kraju na osmyny ne dzbat,
Łem ked ona wsze nowy szaty mat.
Szaty nowy, bordowany buty,
A tak ona swoho muża łupyt;
Jak u korczmi zahraje muzyka,
Stane sobi, jako stała diwka.
Chodyt ona od kraju do kraju,
A tak na nju chłopci pozerajut.
– A u mene – wsze dobra hostyna,
Pid pazuchom kołacz, sołonyna.
– A wy, dity, ite do susidy,
Nit tu pro was hnes żadnoj potreby;
Bo tut prydut paribci z diwkamy,
Noczujte wy u susidy samy!