Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Pomyszljajte, czjełowjecy, wsjakyj czas o smerti,
Skilky b ne żyw na cim switi – treba bude wmerty.
O bahactwi i rozkoszach wsjehda pomyszljajesz,
Koły pryjde smert po duszu – ty toho ne znajesz.
Koły pryjde smert po duszu – nelzja otkupytsja,
Machne kosoj, stupaj za mnoj, połno sujetytsja.
Wse bahactwo, wsi rozkoszi składajesz u sumy,
Komu wony distanutsja – nema w tebe dumy.
Wse bahactwo, wsi rozkoszi, sujetu ostawysz,
Tilky hrichy, diła swoji Sudiji predstawysz.
Jak zadzwonjat usi dzwony po smertnij hodyni,
Skażut ljudy: wiczna pam’jat po mojij konczyni.
Wsi srodnyky, pryjateli tiło prowożajut,
A anheły-chranyteli duszu zustriczajut.
Wsi srodnyky, pryjateli dodomu wertałys,
A anheły-chranyteli za duszu srażałys.
Piszła dusza po mytarstwu za hrichy stradaty,
Ne pomożut hricham mojim ni otec, ni maty.
Ne pomożut hricham mojim ni brattja, ni sestry,
A pomoże myłostynja, szczo ja podawała.
Łeżyt dusza obnażena, a tiło potliło,
Wedut duszu na Sud Bożyj za wsjakojediło.