Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Opiwnoczi ajstry w sadu rozcwiły...
Umyłys rosoju, winky odjahły,
I stały rożewoho ranku czekat,
I w rajduhu barwiw żyttja ubyrat...
I maryły ajstry w rozkisznim piwsni
Pro trawy szowkowi, pro sonjaczni dni, –
I w mrijach wwyżałas jim kazka jasna,
De kwity ne w’janut, de wiczna wesna...
Tak maryły ajstry w sadu woseny,
Tak maryły ajstry i żdały wesny...
A ranok striwaw jich chołodnym doszczem,
I płakaw des witer w sadu za kuszczem...
I whłediły ajstry, szczo wkoło – tjurma...
I whłediły ajstry, szczo żyty darma, –
Schyłyłys i wmerły... I tut, jak na smich,
Zasjajało sonce nad trupamy jich!..