Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Kwołyj promiń soncja probywsja kriz chmary –
Odrazu ljudy odjahły okuljary.
I ce sonce ne slipyt, prosto kożen chocze
Zachowaty duszu, zachowaty oczi.
Widhorodytys wysokym parkanom –
Joho ne pereskoczysz, ne prob’jesz taranom.
Kożen maje probłemy, kożen maje turboty,
Miż ljudmy zahorożi z koljuczoho drotu.
Neznajomec ne skaże dobroho słowa,
Znajomyj zustrine – porożnja rozmowa.
Posmichnutysja ważko, spiwczuttja nemożływe...
Os ljudyna neszczasna, de ż ljudyna szczasływa?
W nebi raptom jaskrawo zahraje wesełka!
Wchopy kraplju szczastja – schowaj u pudełko.
Ne dawaj comu szczastju na misci sydity –
Widpuskaj na wolju, chaj huljaje po switu!
Pryspiw:
Koły czasom zdajetsja, szczo ty zajwa ljudyna
I szczo własne żyttja dlja żyttja ne pryczyna,
Koły dumajesz znowu, szczo isnujesz daremno,
Ty podumaj pro tych, komu zawżdy temno!
Możesz czuty radist ptaszynoho spiwu,
Perekaty hromu, szełestinnja zływy!
Twoja bida – ne bida, twoje łycho – ne łycho,
Ty podumaj pro tych, komu zawżdy tycho!
My żywemo u koli wuzkych interesiw –
Pobutowych umow, mechanicznych procesiw.
Sonce marno daruje nam pozytywni fotony –
W nas krutiszi mobilni, w nas modniszi ringtony!
Zastrybnuty na pik materialnoho statku,
Wid probłem zachowatys, nacze rawłyk u chatku.
Ne poczuw, ne pobaczyw i skazaty ne może,
Ce dlja ńoho czuże, a ce na ńoho ne schoże.
Tełewizor, dywan, pywo, futboł...
Tupyj seriał, prymitywnyj prykoł...
Knyha – prosto dodatok do szkilnoji prohramy,
A wse, szczo potribno, nam rozkaże rekłama!
Ta kożen, chto wiryt, poczuwajetsja w syli
Tak zmityty żyttja, szczob radity szczochwyli!
Szczob cja radist rosła w heometrycznij prohresiji,
Szczob zwilnyty cej swit wid żurby ta depresij!
Pryspiw