Większa czcionka | Mniejsza czcionka
O, ne ruchajtes, panno, ja ne prosto dywljusja na Was,
Ja tworju Wasz portret iz dribnych pociłunkiw oliji,
Na mojim połotni zawmyraje skujowdżenyj czas,
I pobaczyt was Boh tak, jak ja łysz Was baczyty wmiju
O, ne ruchajtes, panno, budte tam, na otomu stilci,
Win skrypyt pid kotom, a pid Wamy prynyszk, nacze mysza,
Tilky penzel zitcha u mojij łed tremtjaczij ruci,
Ta nemow połotno pid mazkamy whynajetsja tysza.
I nemow połotno na molberty natjahnutyj czas,
Ne wytrymuje gruntu i farbu żyttja ne trymaje,
I wona oblita, nu a ja baczu Was, tilky Was,
I krim Was w comu switi dlja mene nikoho nemaje.
O, ne ruchajtes, panno, chaj tam swit rozhanja swij wizok,
W ńoho je szczo wtraczaty, otoż chaj jak wmije wtraczaje,
Nu a ja szcze ne kwapljus pokłasty ostannij mazok,
I wostannje pidnesty Wam czaszku osinńoho czaju.
Ne ruchajtes, panno. A tym czasom portret ożywa,
Biła mahija znakiw narodżuje Wasze obłyczczja;
I, zabuwszy pro wse, ja szepczu nejmowirni słowa
Ti, szczo Wam ne posmiw, widdaju połotnu – wono błyżcze.
O, ne ruchajtes, panno, wże ne dowho, iszcze tilky raz,
Żowtyj penzłyk, mow pesyk, łyzne namalowanu mriju,
Na mojim połotni zawmyraje skujowdżenyj czas,
I pobaczyt was Boh tak, jak ja łysz Was baczyty wmiju,
I pobaczyt was Boh...