Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ne spysz, mij synoczku... A nicz, mow kartynka, w sadu.
Pro szczo ty sumujesz, jakymy mandrujesz switamy?
Koho wse rjatujesz, czomu ty ne słuchajesz mamy,
Koły moje serce tak hostro wiszczuje bidu?..
Ne spysz, mij synoczku... A chłopci posnuły dawno,
Chocz ty tak prosyw, szczob samoho tebe ne kydały.
Chtos każe kriz son, szczo z wody wyjszło dobre wyno, –
I skyhłyt wsju nicz za kuszczem te diwcza iz Mahdały.
O tak, preczudowe wyno ty zrobyw iz wody –
Ta nyni wono stało krow’ju twojeju, mesije!
Doba ne myne, tretij piweń iszcze ne propije,
Jak tryczi najperszyj twij uczeń zib’jetsja z chody...
Czoho ż ty nawczyw jich, szczo dali wony ponesut –
Czużi w comu switi, ziszczułeni prywydy czasu...
Za koho ty wyp’jesz otu neljudsku swoju Czaszu,
Dlja koho nazawsze zakresłysz ljudsku swoju sut?!.
Ne spysz, mij synoczku... Ja w dumu twoju ne wwijdu;
Ty wyris, ty wyszcze twojeji peczalnoji mamy...
Łysz serce moje za toboju błukaje switamy,
Kriz nicz, szczo, mow kazka, stojit w Hefsymanskim sadu...