Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja ne znaju, szczo b to mohło buty?
Zwidky w serci toj trywożnyj sum?
I stareńka kazka piw-zabuta
Wse ne jde, nijak ne jde iz dum...
U temnim antycznomu chrami torkneszsja kołon,
Tut czas rozczynywsja u prostori, wse tak widnosne,
Szczo raptom zabudesz, szczo to usoho łysze sosny,
I wyjdesz, i tycho otoczyt tebe Wawiłon...
I szcze mowczaznyj, szcze ne skazano perszi słowa,
Kotri nam sohodni nazawżdy opustjat dołoni,
I szcze my – jedynyj narod u swojim Wawiłoni,
Do perszoho słowa, dywa twoji, Boże, dywa...
A wczora łysze naszi kelmy torkałys nebes,
I podychy janholiw nam łoskotały wołossja,
I buło tak błyzko, czy, może, to tilky zdałosja,
Do samoho raju, szczo tak nespodiwano szczez...
I szczo b to zdawałos słowa nam do tych bałaczok,
Buło nam, koły my z piw-pohljadu wse rozumiły,
Koły naszi ruky spiwały wid hordoji syły,
I kożnu cehłynu zdijmały nenacze smyczok...
O, muzyko weżi, szczo strachu pidnjała jurmu,
Szczo nas ob’jednała w mohutnje miljonohołossja,
Szczo dała nam wolju, czy, może, to tilky zdałosja,
Bo jak że tak wyjszło, szczo my zbuduwały tjurmu?..
Ja w эtoj muzike usłiszał strannij ton,
Ja эtot hołos razłyczu y w myllyone,
Rebenok płakał o wełykom Wawyłone,
Rebenok płakał y smejałsja Wawyłon...
Nas wołnowała tolko procznost naszych sten,
K czemu że żdat, czto mi woskresnem umyraja,
Nam ostaetsja połwersti wseho do raja,
Łysz poł-wersti do hrandyoznich peremen...
Wot-wot poczuwstwuem mi krilja za spynoj,
Wot-wot uwydym w naszy hołowi syjańe,
Somknutsja steni эty s kriszej myrozdańja,
Y kto ne s namy, tot na weky za stenoj...
Y kto ne ponjał naszej ceły, obreczen,
Emu ne budet mesta w prazdnycznoj kołone,
Y krome trup nykto ne słiszał w Wawyłone,
Kak detskym hołosom opłakan Wawyłon...
Ostannij raz my jszły sjudy, Romałe,
Koły potribni stały kowali,
Bo tut do neba weżu buduwały,
Komus zatisno stało na zemli...
A iszły my zwidsy perszi, Romałe,
Bo w storinkach rozhornutych dołoń
Szczo Bożyj deń tak wyrazno czytały,
Szczo ż win buduje hordyj Wawiłon?..
I my jomu na kartach worożyły,
Zływały wisk i dychały na skło,
I my jomu prorokamy służały –
A to zawżdy newdjaczne remesło...
To ż nyni my pryjszły sjudy, Romałe,
Widdaty tiń, stari swoji borhy,
I rozpowisty szczo ż my tut kuwały,
Chto nam płatyw za hraty j łancjuhy...
Ta wydno my spiznyłysja, Romałe,
Tut krajut tyszu tilky każany,
Aj... Hłuzływe nebo dywytsja w prowały
Porożnich wikon dywnoji stiny...
Hłuzływe nebo dywytsja w prowały
Nezrjaczych wikon dywnoji stiny...
Buzkom i pljuszczem zarosta bożewilna stina,
Witry j wiky obhryzajut rujiny zuchwali,
Wse błyżcze zemlja, a do neba wse dali i dali,
I tilky łuna szcze szepocze czyjis imena...
Ta wże ne zhadaty koły i chto jich nosyw,
Usi rozbrełysja, nemow utekły iz połonu,
To tilky zdałosja, szczo prywyd jakyjs hołosyw
U temnim antycznim chrami, obnjawszy kołonu...
Ja ne znaju, szczo b to mohło buty?
Zwidky w serci toj trywożnyj sum?
I stareńka kazka piwzabuta
Wse ne jde, nijak ne jde iz dum...