Większa czcionka | Mniejsza czcionka
To buła ne wona – wkotryj raz, jak łuna,
Rozczarowano ja powtorjaw,
I słowa ti prosti howoryw ja ne tij,
I pisni ne dlja toji spiwaw.
Znow czastynu żyttja darma wykresływ ja,
Darma wypyw tu czaszu do dna.
Obirwałas struna, to buła ne wona,
To buła ne wona, ne wona...
To buła ne wona i brodyw do pizna,
Potim dowho po tecziji pływ,
I ne tij daruwaw, i ne tu obijmaw,
Ne dlja toji na switi ja żyw.
Czasom łed ne kryczaw, znow kohos zustriczaw,
Wiryw – je des jedyna, odna.
Obirwałas struna, to buła ne wona,
To buła ne wona, ne wona...
I u tłumi ljudskim rozdiljaje usich
Ta hłucha i bajduża stina,
A w kartyni żyttja tilky brud i smittja,
Rozmalowanyj szmat połotna.
Ta nadija stara wse odno ne wmyra,
Łysz trywożno brynyt, nacze dzwin, –
Des isnuje wona, jak dałeka wesna,
I twerdyt sobi: "To buw ne win..."