Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Koły zapała tysza na zemli,
Jewropa tiszyłas, otrymawszy swobodu,
Ta dowho szcze weła ważki boji
Małeńka armija wełykoho narodu.
Jich ne witały surmy j barabany,
Wtyrała maty oczi rukawom,
Iszły bezwusi chłopci w partyzany,
Aby ne żyty na swojij zemli rabom.
I kożen znaw, szczo ordeniw ne bude,
Szczo obelisky szcze ne skoro jim postawljat,
Szczo obilljut pomyjamy i brudom
Za trydcjat sribnjakiw jich ridni brattja.
I kożen czuw, jak stukotjat wahony
Czerez mosty nebaczenych riczok,
Sybirskymy snihamy eszełony
Drużyn, batkiw i nawit ditoczok.
I kożen baczyw jak horiła ridna chata,
Chocza po radio skinczyłasja wijna,
I sywoho z medaljamy sołdata,
Sp’janiłoho wid krowi i wyna.
Ne treba sliz, obdurenyj narode,
Projszły roky, teper pobaczyw ty,
Szczo ne buwaje sprawżńoju swoboda,
Jakszczo jiji na tankach prywesty.
U bahatoch teper na serci kamiń,
Bahato sliw wysokych i pustych,
Nema chrestiw nad jichnimy kistkamy,
I nikudy nam kwity prynesty.
Nema chrestiw nad jichnimy kistkamy,
I nikudy nam kwity prynesty...