Większa czcionka | Mniejsza czcionka
W odyn iz dniw powernetsja wesna.
Z piwdennych rehioniw Batkiwszczyny
Potjahnutsja ptachy, i hołosna
Swystulka witczyznjanoji ptaszyny
Ozwuczyt fermy i fabryczni stiny,
I hrubyj krij sołdackoho sukna,
I szcze bahato wsjakoho hiwna. (2)
Ałe nużda sidaje na polja.
Peczal halimi rozprawljaje kryła,
Dokil poet trywożno promowlja:
Ja jest narod, jakoho prawdy syła;
Cju żinku ja ljublju, wona prosyła. (3)
Sumna krajina u hodyny skrut.
Błukaje miszczanyn pomiż sporud,
Z ustałenym pryrodnim artystyzmom
Howoryt i joho słowesnyj trud
Pownije nezdorowym erotyzmom
I pobutowym antysemityzmom.
Skołowszy bosi nohy ob sternju,
Stareńkyj Perebendja koło tynu
Jaczyt sobi, szczo, skurwywszys na pnju,
Łukawi dity w cju łychu hodynu
Zabuły wstyd, prosrały Ukrajinu,
Zabyły na duchownist i bornju,
I wzahali tworjat jakus fignju. (2)
Biduje misto. Kynuwszy frezu,
Robitnyky na zawodskomu ganku
Łasztujut kosjaky, buzjat buzu,
Rozwodjat spyrt, zawodjat warszaw’janku
I, wterszy sopli ta skupu slozu,
Majowky peretworjujut na p’janku. (2)