Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Chołodom witry...
W sirim nebi dyki husy
Spljat derewa,
W’januczy szepoczut:
Spyt krajina, jaku ty tak
Łjubyw...
Brattja, ruszajmo w dałekyj pochid
Ta j po ljubu wesnu
Na prozorych konjach neba
(jje-hou, jje-hou, jje-hou)
Nad biłym snihom.
Nasze synje i żowte zilljetsja w odne.
O, mij zełenyj kraju,
Ne dawaj zymi spoczynu!
(jje-hou, jje-hou, jje-hou)
Nazustricz wesnam!
W meni prokynułos mynułe
Wohnem nad trawamy stepiw.
Wono z’jednałosja zi spiwom ptachiw...
Kozackomu rodu nema perewodu,
Nemaje tych, chto wmer ni za szczo,
Chto pronis daremno prapor
(jje-hou, jje-hou, jje-hou)
Nad dykym połem.
W meni prokynułos mynułe
Wohnem nad trawamy stepiw.
Wono z’jednałosja zi spiwom ptachiw...
Jje-hou, jje-hou...
Podychom witriw
Powertałys dyki husy.
Wże j derewa protyrajut oczi –
Wyruszajmo na zustricz cij wesni.