Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Zamerzli ruky. Jak toj wisk obłyczczja.
Zhorbłene tiło chołodom okute.
Starezni łachy zaczornenni niczczju.
U stal-kajdany niżeńky zakuti.
W sywim wołossi – misjac łyszywsja.
U cej połon win widdaws dobrowilno,
I sjaje łyka nawkruh oreołom.
Madonna jde. Nemow swjata. Powilno.
Wona krokuje hordoju chodoju.
Zakuta w hore. Zhorbłenaja maty.
Kudy ide, honyma bidoju?
Chto smiw w okowy matir zakuwat?
Ohornuta ranńoju imłoju.
W suprowodi osinńoho tumanu.
Do Hołhofy jde i homonyt z soboju,
A hołos wpadaje brjazkotom kajdaniw.
Wona ide. Mow neżywa. Stałewa.
Nemow dusza iz zalizjaczczam złyta.
Łysz wydajut jiji oczej ozera.
Ti oczi materi slizmy nałyti.
Harjaczi riky iz nych wytikajut.
Teczut po szczokach. Omywajut szyju.
Harjaczym pekom do hrudej stikajut.
Ti slozy materi – pałko-żarkiji.
Wusta jiji szepoczut szczos do Boha.
U ńoho prosjat za swoju dytynu:
"Prosty ż joho. Ne widaje, szczo tworyt...
Prosty! Pomyłuj moho syna..."