Większa czcionka | Mniejsza czcionka
– Czy ty, diwczynońko, ne czujesz, jak płaczu?
Wyjdy, hołubońko, naj tja chot pobaczu!
Zaspokij sercju swojemu – pryjatełewi wirnomu!
Wże łuna dawneńko w chmarach sja kupaje,
Wże wiz raneńka chutko dosjahaje.
Ach, wyjdy z toji chaty,
Ne daj my tutka wmyraty!
Ach, wyjdy, myłeńka, bo taky tut zhynu,
Budut ljude znaty, szczo ljublju diwczynu,
I roznesut toje po seli,
Szczo-m czerez tebe w mohyli!
– Ne czekaj, myłeńkyj, ne wyjdu ja z chaty,
Tam witrec zymneńkyj, ne puskaje maty.
Dodomu, mij myłeńkyj, idy,
A zawtra z swatamy prychody!
Ałe jak że bude, ja ne maju wina!
Czy pozwołyt tato bahackoho syna
Z bidnow syrotow złuczyty,
Ach, ne budem wraz żyty!
– Ne pytaj, myłeńka, szczo my najdorożcze,
Bo z twoho serdeńka ne uczynjat hroszi,
Jak ne pohordysz ty mnoju
Budem żyty z toboju!
Oj jak stanem, stanem na szljubnim kuperci*,
Propade hore, szczo buło na serci,
Zw’jażut nam ruczky stułoju**,
Budem żyty z toboju!