Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Chmary iz kwatyrkamy
W nas błymajut w oci
I chljupannja kaljużi
Czutno u kożnim kroci.
My jdem i widczuwajem,
Szczo my – czastyna noczi,
A może nawit dnja,
Jakszczo win toho chocze.
Ci oczi z ebonitu
Na naszomu obłyczczi,
Cej wyhljad switu
Płaneti ne łyczyt.
Ci oczi z ebonitu
Wbaczajut wse, szczo treba
Dlja radoszcziw lita,
Dlja mene j dlja tebe...
Mokri awto tudy-sjudy katajut
I chmary temno-syni
Doszczem puchkym stikajut
Ti naszi temni oczi
Wdywljajutsja w swit,
Kriz nych posered noczi je
Tilky ebonit.